środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 9 ''...I co Leon, jesteś gotowy na przygodę?...''

Violetta
Tak! Dostałam się! Tylko szkoda, że Diego nie. Tak właściwie nie mam pojęcia czemu prześladują mnie takie sny, to już taki drugi o temacie: zły wilkołak Diego. Przecież on taki nie jest, to dobry kumpel mój i Leona, polubiłam go, nie wierzę żeby miał być zły. A może zbyt krótko go znam? Nie, lepiej nie dopuszczać do siebie takich myśli, to tylko głupie sny. Dzisiaj pół dnia spędzę z Leonem (bratem) ponieważ Verdas będzie w Stud!o, z resztą tak samo jak reszta mojej ''paczki'' 
-Dobra muszę już iść, bo dzisiaj spędzam pół dnia z Leonem, pa
-Z Leonem? - spytał Diego
-Moim młodszym braciszkiem 
-Aha - odpowiedział i pożegnaliśmy się 
Po godzinie 
-I co Leon, jesteś gotowy na przygodę? - weszłam do pokoju mojego młodszego braciszka i byłam wręcz pewna, że nie jest gotowy, nie myliłam się, nie raczył jeszcze wstać z łóżka, a jego pokój mówił sam za siebie
-Przecież mówiłam, żebyś się ubierał, dzisiaj spędzimy razem całe pół dnia! Nie cieszysz się?
-Cieszę, cieszę, ale kiedyś to był cały dzień, teraz masz dla mnie bardzo mało czasu, jak będziesz chodziła do tego całego Stud!o to nie będziesz w ogóle się ze mną widywała, ranki i południa spędzać będziesz w szkole a popołudnia z Leonem i resztą paczki - powiedział leżąc do mnie tyłem (na brzuchu)
-Leon, będę spędzała z tobą tyle czasu ile będziesz chciał ok? Nie martw się, jesteś moim jedynym, słodkim, niepowtarzalnym i najlepszym młodszym bratem - powiedziałam i przytuliłam się do niego
-Ale obiecujesz?
-Obiecuję - powiedziałam i uśmiechnęłam się, on odwzajemnił mi tym samym - Dobra, zwijamy się, leć do łazienki się ubrać a ja posprzątam ci w pokoju 
-Ok, ale spędzimy dzisiaj CAŁY dzień? 
-No dobrze, muszę odwołać spotkanie z dziewczynami - powiedziałam na co Leon pognał do łazienki, nie wiem jak można spać i w ogóle żyć w takim brudnym pokoju, zaczęłam sprzątać, ale po 2 minutach Leon się zjawił i pomógł mi to wszystko uprzątnąć. Sprzątanie zajęło nam dobrą godzinę, ale się udało, efekt końcowy był powalający: 

-No, wreszcie koniec - powiedziałam ciesząc się, że nie muszę już sprzątać - teraz możemy pójść na lody, do pizzerii, gdzie chcesz 
-Do figloraju!!!
-Wszędzie, tylko nie tam! - powiedziałam ale 5 - latek nie miał zamiaru mi odpowiadać i zaczął ciągnąć mnie za bluzkę -dobra idę, idę - odparłam i złapałam braciszka za rączkę którą mocno trzymał moją bluzkę 
-Mamo, idziemy do figloraju!!! - krzyknął 
-Dobrze 
-Mamo!!! Przecież wiesz, że ja tego nie przeżyję - powiedziałam 
-Oj, już daj spokój to dziecko! - zaśmiała się
-Tak, a jakbyś ty miała z nim iść to byś się też tak zachowywała
-Oj tam, oj tam, zmykajcie już - powiedziała po czym Leon złapał mnie za rękę i wyprowadził z domu, no nieźle pół dnia z Leonem w figloraju, po prostu czadersko, jeszcze z jakimiś nieznanymi dziećmi. 
Po kilku godzinach 
Nie wiem jak ale przeżyłam przez te kilka godzin w tym piekle, braciszek bawił się jak nigdy, za to ja w ogóle
-No to teraz na lody! - powiedział wychodząc na zewnątrz 
-Wreszcie! - powiedziałam 
-A potem poszukamy jakiegoś fajnego miejsca na ''nasze spotkania'' 
-Ok, wiem, że gdzieś tutaj jest fajne jezioro, jak chcesz to może być nasze miejsce do którego będziemy chodzili
-Dobrze - odpowiedział uszczęśliwiony 
Wieczorem 
No i wreszcie czas dla mnie i tylko dla mnie, Leon poszedł spać, nieźle się dzisiaj wybawił. Znaleźliśmy to jezioro i teraz będziemy tam chodzili, tam jest tak pięknie:


Zabiorę tam kiedyś Leona i resztę paczki, to najpiękniejsze miejsce jakie znam, jakie zdołałam zobaczyć 
Następnego dnia rano 
O matko, już dzisiaj idę do Stud!o, nie wierzę, że mnie przyjęli, muszę się jakoś ładnie ubrać. Po wielu rozważaniach wybrałam to:
-Ten strój będzie idealny - pomyślałam i poszłam się przebrać. W Stud!o byłam już kwadrans po dziesiątej. 
-No hej ślicznotko - przywitał się Leon
-No hej grubasie - odpowiedziałam 
-Ej wcale nie jestem gruby!
-Wiem, dlatego tak właśnie cię nazwałam 
-Dobra koniec wygłupów idziemy na lekcje - zadecydował
-Pięknie dziś wyglądasz - powiedział mi na ucho 
-Dzięki, ty też niczego sobie - zaśmiałam się, niedługo potem w sali pojawiła się Cami i Fran 
-Hej i jak tam cały dzień z Leonkiem?
-A, młody chciał spędzić dzień w figloraju, ale na szczęście to było tylko pół dnia, potem zjedliśmy lody a na koniec poszliśmy nad takie piękne jezioro, muszę was kiedyś tam zabrać - rozmarzyłam się
-Jestem zazdrosny - powiedział Leon żartobliwie 
-Taa, powiedz to mojemu braciszkowi, to dopiero mnie nie puści - zaśmiałam się kończąc tym samym rozmowę gdyż nauczyciel wszedł do klasy (Beto)
----------------------------------------------
Wreszcie kolejny rozdział, smuci mnie tylko to, że nikt nie czyta moich rozdziałów, żadnego komentarza :( Mam nadzieję, że za niedługo ktoś coś, cokolwiek napisze, chcę wiedzieć. Teraz na prawdę będę się starała i dla tego na razie pisze codziennie.
Do zobaczyska, Mika :*




wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 8 ''...PRIMA APRILIS!!! Uważaj bo się pomylisz...''

Hej! Postanowiłam się mocno wziąć za bloga, nawet jeśli już go nikt nie czyta. Wreszcie mi naprawili telefon, a laptopa już brat zbytnio mi nie zabiera, a poza tym mam wolne do PONIEDZIAŁKU czyli, że mam 5 dni na ogarnięcie tego wszystkiego. Przez te kilka dni (jeśli mi się uda) będę próbowała napisać jak najwięcej rozdziałów, zaczynając już od dzisiaj, czyli w sumie 6 dni. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze czyta mojego bloga, rozumiem was, że czujecie się strasznie kiedy daję posty raz na pół roku, szczerze mówiąc ja to na waszym miejscu bym się wkurzyła, ale na pewno bym wybaczyła. Wybaczycie mi??? Chcę wszystko naprawić i wreszcie wziąć się w garść. A teraz rozdział, miłego czytania ^-^ (jesli ktokolwiek to przeczyta):
---------------------------------------------------------------------------
Violetta
Kilka godzin później, północ
Siedzę z Leonem w nocy na pikniku pod gwiazdami 
-Jeszcze nigdy nie widziałam piękniejszej nocy! Jest cudownie, powiem nawet, że idealnie
-Tak, wiem, jest przepięknie - powiedział, pocałował mnie i nagle stanął na równe nogi 
-Co się stało??? 
-Nic - powiedział zmieszany czymś i ponownie usiadł obok mnie, rozmawialiśmy jeszcze długo ale nadal zastanawiał mnie nagły ruch Leona, po jakimś czasie zauważyłam, że stoi coś ... lub ktoś za drzewem 
-No no no Leon czemu zabawiasz się z moją dziewczyną? Przecież pamiętasz, że ona jest moja - wyłonił się z drzewa Diego
-Ta jej prawdziwa - dobra część jest moja i masz się do niej nie zbliżać!!!
-Chyba zapomniałeś, że jestem wilkołakiem i potrafię ją przekonać by była ze mną, jestem silniejszy, o wiele! Przecież wiesz, że jest zaczarowana i jej dobra część kocha ciebie ale zła jest silniejsza i przy mnie cię nienawidzi a kocha mnie! - odpowiedział i podszedł do mnie, złapał mnie w pasie, ja jako bardzo posłuszna ''dziewczyna'' wilkołaka nie wyrywałam się 
-A teraz pozwolisz, że zajmę się nim - powiedział do mojego ucha uwodzicielsko, ja się tylko uśmiechnęłam i pocałowałam go namiętnie, jak nigdy 
-Dobra dziewczynka - zaśmiał się i zadał śmiertelny cios Leonowi
-Bła hahahahahahaha, teraz będziesz tylko i wyłącznie moja - skończył i pocałował mnie jak nigdy, kochałam go, właśnie takiego ... złego, cieszę się, że rozprawił się z Leonem, tylko zaśmiecał moje życie ... 
-Viola, Violetta!!! Obudź się! - usłyszałam głos Leona
Leon
Violetta od dobrej godziny krzyczy coś w stylu: Leon!!! Nie!!! Diego, nienawidzę cię!!! Dlaczego go zabiłeś??? Dlaczego włada nade mną ta zła postać??? Dlaczego nie mogę nic powiedzieć? Nie mogę uratować Leona. Nie chcę, nie dotykaj mnie!!! Nie jestem twoją dziewczyną!!! Tak właściwie kiedy dowiedziałem się, że Violetta tak krzyczy od razu pobiegłem do jej domu, jej ojciec nie mógł jej powstrzymać przed krzyczeniem. Jestem najbliższym sąsiadem Violetty więc dotarcie zajęło mi minutę 
-Viola, Violetta!!! Obudź się!
-Leon!!! Nic ci nie jest??? 
-Nie, to tylko zły sen, opowiedz mi go ... prosze, muszę wiedzieć dlaczego masz takie koszmary - Violetta opowiedziała mi cały sen 
-Obyś już nie miała takich snów bo przez ciebie nikt się nie wyspał - zaśmiałem się 
-Hahahaha bardzo śmieszne wiesz, mnie to na prawdę niepokoi - nagle zamilkliśmy - a tak w ogóle to która godzina? 
-Siódma, jeszcze 3 godziny do ogłoszenia wyników zdania do Stud!o 
-A ja już i tak wstaje, nie zasnęłabym - powiedziałam 
-Ja też - odparł 
-Dobra idę się przebrać i wgl.
-Dobra leć - Chwila który dzisiaj jest? 01.04. 2014 PIERWSZY KWIETNIA!!! PRIMA APRILIS!!! - pomyślałem pocierając dłonie, po pół godzinie Viola była już gotowa
-Viola, wiesz co? 
-Co?
-Bo ktoś ukradł w nocy twoje wszystkie nuty, nawet od tej nowej piosenki - schowałem je, hihihi 
-Co??? Kto by chciał moje piosenki???
-Może Diego??? Wiesz jak on lubi twoje piosenki, może chciał pożyczyć, a z resztą jak do ciebie szłem to widziałem jak wychodzi przez okno 
-CO??? -powiedziała i wybiegła z domu ... prawdopodobnie do Diego, pobiegłem za nią ale jej nie zatrzymywałem, ciekawe co zrobi 
-Diego, gdzie moje nuty??? - krzyknęła prosto do jego łóżka, widocznie jeszcze spał
-Co się dzieje?
-Gdzie moje nuty??? 
-Nie wiem!!!
- Nie gadaj głupot, w nocy mi je ukradłeś!!! - teraz już nie wytrzymałem i zacząłem się śmiać
-A tobie co??? To nie śmieszne! - krzyknęła Viola
-Nawet nie wiesz jak bardzo - wybuchnąłem, oboje na mnie spojrzeli 
-PRIMA APRILIS!!! Uważaj bo się pomylisz  - powiedziałem przez śmiech - udało mi się was obydwoje nabrać 
-Ej!!! Zobaczysz, że dziś będziesz miał piekło Leon!!!
-Uważaj bo się boję! - krzyknąłem i wybiegłem z domu Diego, a za mną, no kto inny ja nie Viola? Pobiegłem do parku 
-Zabije cię!!! - krzyknął przebrany już Diego
-Przynajmniej masz więcej czasu, jeszcze 2 godziny do Stud!o 
-To ty też chodzisz? - spytała Diego
-Znaczy dzisiaj są wyniki, czy się dostałem - odpowiedział
-To tak samo jak ja - odparła i stanęli na chwilę, ja stanąłem obok nich i nagle mnie chwycili 
-Ha, teraz nam się nie wyrwiesz!!! - powiedziała Viola 
-Dobra, macie mnie, poddaję się 
-Wybaczamy ci - zaśmiał się Diego - szczerze ... to była świetna zabawa 
-Dobra, koniec tych wygłupów, idziemy na lody! Do biedronki!
-Jakiej biedronki? Przecież biedronka to nie budka z lodami, to owad!  
-W Polsce jest taki sklep, wiem bo kiedyś tam mieszkałam 
-Po co mamy specjalnie jechać do Polski? - spytałem 
-Oj ty mój głuptasku, nie chce mi się tłumaczyć - powiedziała i podeszła do jej ''biedronki''
-Poproszę trzy lody, każdy z dwoma gałkami: czekoladową i miętową 
-Ej, nie powiedziałem jaką chce! - powiedziałem równocześnie z Diego
-Ale wiem jaka byłaby odpowiedź - zaśmiała się i podała nam lody - dobra jemy i idziemy do Stud!o
-Ale jeszcze 1,5 godziny do lekcji! 
-Trudno, pogadamy jeszcze, pojemy lody, usiądziemy w parku, wszystko zrobimy po drodze i zejdzie nam czas, zobaczycie ...
-Viola, nie powinniśmy powiedzieć Diego o tym ... śnie?
-Nie wiem, może powinniśmy, ale jak coś ... potem - zadecydowała
-Ok 
-Co tak szepczecie? - spytał Diego 
-A, bo .... a co cię to tak interesuje? - zaśmiałem się - nie wtykaj nos w nie swoje sprawy - powiedziałem udając obrażonego a potem się zaśmiałem - Ej Violetta - powiedziałem przekonującym i strasznym grobowym głosem, coś w stylu: zobaczyłem ducha 
-Co się stało? - przestraszyła się nie na żarty
-Idzie tu twój tata i jest ... wściekły, BARDZO WŚCIEKŁY
-Gdzie? - spytała przerażona i zaczęła się rozglądać, kiedy nie patrzyła Diego puścił do mnie oko, zakapował o co chodzi
-Nie widzę go! 
-Prima Aprilis!
-Matko, przestaniesz??? Bo na następny rok to ja w ogóle z domu nie wyjdę, nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłeś! 
-A jeszcze bym zapomniał ... szykuj się na lany poniedziałek ... już niedługo!
-Nie Leon!!! Proszę nie!!! - odpowiedziała ale jej ''nie słuchałem'' Potem cały czas gadaliśmy ... polubiłem Diego, jest miły, nie wiem czemu Violetta miała takie sny ale prędzej czy później trzeba będzie mu powiedzieć. Nadszedł czas na wejście do Stud!o 
-Leon, boje się, a co jeśli się nie dostałam??? 
-Dostałaś się na pewno - posłałem jej ciepły uśmiech i podszedłem do tablicy ogłoszeń ... Violetta Castillo, Violetta Castillo, gdzie ona jest? Jest! Dostała się, a obok niej Diego, temu zaś nie udało się 
-Violetta zdała, ale ty stary ... przykro mi 
-Nic nie szkodzi, spróbuję za rok
-A co z Tomasem? - sprawdziłem, mimo, że go nienawidziłem, no dostał się 
-Dostał się
-To super - powiedziała i przytuliła mnie a potem Diego, pocieszając go, że to pewnie pomyłka, nie byłem zazdrosny bo czuję, że ani Viola ani Diego nie będą chcieli być ze sobą, Violetcie ufam, a Diego??? to tylko jej kumpel 
--------------------------------------------------
No wreszcie napisałam, mam nadzieję, że spodobał się rozdział. Nastało przebudzenie sprzed kilku miesięcy ;P Wreszcie piszę i ... nawet podoba mi się, wszystko wymyślam improwizacją ;P Obiecuję, że będę pisała częściej, wciągnęłam się teraz w pisanie i szybko nie odpuszczę ;P 
Buziaczki, Mika :*