Violetta
Tak! Dostałam się! Tylko szkoda, że Diego nie. Tak właściwie nie mam pojęcia czemu prześladują mnie takie sny, to już taki drugi o temacie: zły wilkołak Diego. Przecież on taki nie jest, to dobry kumpel mój i Leona, polubiłam go, nie wierzę żeby miał być zły. A może zbyt krótko go znam? Nie, lepiej nie dopuszczać do siebie takich myśli, to tylko głupie sny. Dzisiaj pół dnia spędzę z Leonem (bratem) ponieważ Verdas będzie w Stud!o, z resztą tak samo jak reszta mojej ''paczki''
-Dobra muszę już iść, bo dzisiaj spędzam pół dnia z Leonem, pa
-Z Leonem? - spytał Diego
-Moim młodszym braciszkiem
-Aha - odpowiedział i pożegnaliśmy się
Po godzinie
-I co Leon, jesteś gotowy na przygodę? - weszłam do pokoju mojego młodszego braciszka i byłam wręcz pewna, że nie jest gotowy, nie myliłam się, nie raczył jeszcze wstać z łóżka, a jego pokój mówił sam za siebie
-Przecież mówiłam, żebyś się ubierał, dzisiaj spędzimy razem całe pół dnia! Nie cieszysz się?
-Cieszę, cieszę, ale kiedyś to był cały dzień, teraz masz dla mnie bardzo mało czasu, jak będziesz chodziła do tego całego Stud!o to nie będziesz w ogóle się ze mną widywała, ranki i południa spędzać będziesz w szkole a popołudnia z Leonem i resztą paczki - powiedział leżąc do mnie tyłem (na brzuchu)
-Leon, będę spędzała z tobą tyle czasu ile będziesz chciał ok? Nie martw się, jesteś moim jedynym, słodkim, niepowtarzalnym i najlepszym młodszym bratem - powiedziałam i przytuliłam się do niego
-Ale obiecujesz?
-Obiecuję - powiedziałam i uśmiechnęłam się, on odwzajemnił mi tym samym - Dobra, zwijamy się, leć do łazienki się ubrać a ja posprzątam ci w pokoju
-Ok, ale spędzimy dzisiaj CAŁY dzień?
-No dobrze, muszę odwołać spotkanie z dziewczynami - powiedziałam na co Leon pognał do łazienki, nie wiem jak można spać i w ogóle żyć w takim brudnym pokoju, zaczęłam sprzątać, ale po 2 minutach Leon się zjawił i pomógł mi to wszystko uprzątnąć. Sprzątanie zajęło nam dobrą godzinę, ale się udało, efekt końcowy był powalający:
-No, wreszcie koniec - powiedziałam ciesząc się, że nie muszę już sprzątać - teraz możemy pójść na lody, do pizzerii, gdzie chcesz
-Do figloraju!!!
-Wszędzie, tylko nie tam! - powiedziałam ale 5 - latek nie miał zamiaru mi odpowiadać i zaczął ciągnąć mnie za bluzkę -dobra idę, idę - odparłam i złapałam braciszka za rączkę którą mocno trzymał moją bluzkę
-Mamo, idziemy do figloraju!!! - krzyknął
-Dobrze
-Mamo!!! Przecież wiesz, że ja tego nie przeżyję - powiedziałam
-Oj, już daj spokój to dziecko! - zaśmiała się
-Tak, a jakbyś ty miała z nim iść to byś się też tak zachowywała
-Oj tam, oj tam, zmykajcie już - powiedziała po czym Leon złapał mnie za rękę i wyprowadził z domu, no nieźle pół dnia z Leonem w figloraju, po prostu czadersko, jeszcze z jakimiś nieznanymi dziećmi.
Po kilku godzinach
Nie wiem jak ale przeżyłam przez te kilka godzin w tym piekle, braciszek bawił się jak nigdy, za to ja w ogóle
-No to teraz na lody! - powiedział wychodząc na zewnątrz
-Wreszcie! - powiedziałam
-A potem poszukamy jakiegoś fajnego miejsca na ''nasze spotkania''
-Ok, wiem, że gdzieś tutaj jest fajne jezioro, jak chcesz to może być nasze miejsce do którego będziemy chodzili
-Dobrze - odpowiedział uszczęśliwiony
Wieczorem
No i wreszcie czas dla mnie i tylko dla mnie, Leon poszedł spać, nieźle się dzisiaj wybawił. Znaleźliśmy to jezioro i teraz będziemy tam chodzili, tam jest tak pięknie:
Zabiorę tam kiedyś Leona i resztę paczki, to najpiękniejsze miejsce jakie znam, jakie zdołałam zobaczyć
Następnego dnia rano
O matko, już dzisiaj idę do Stud!o, nie wierzę, że mnie przyjęli, muszę się jakoś ładnie ubrać. Po wielu rozważaniach wybrałam to:
-Ten strój będzie idealny - pomyślałam i poszłam się przebrać. W Stud!o byłam już kwadrans po dziesiątej.
-No hej ślicznotko - przywitał się Leon
-No hej grubasie - odpowiedziałam
-Ej wcale nie jestem gruby!
-Wiem, dlatego tak właśnie cię nazwałam
-Dobra koniec wygłupów idziemy na lekcje - zadecydował
-Pięknie dziś wyglądasz - powiedział mi na ucho
-Dzięki, ty też niczego sobie - zaśmiałam się, niedługo potem w sali pojawiła się Cami i Fran
-Hej i jak tam cały dzień z Leonkiem?
-A, młody chciał spędzić dzień w figloraju, ale na szczęście to było tylko pół dnia, potem zjedliśmy lody a na koniec poszliśmy nad takie piękne jezioro, muszę was kiedyś tam zabrać - rozmarzyłam się
-Jestem zazdrosny - powiedział Leon żartobliwie
-Taa, powiedz to mojemu braciszkowi, to dopiero mnie nie puści - zaśmiałam się kończąc tym samym rozmowę gdyż nauczyciel wszedł do klasy (Beto)
----------------------------------------------
Wreszcie kolejny rozdział, smuci mnie tylko to, że nikt nie czyta moich rozdziałów, żadnego komentarza :( Mam nadzieję, że za niedługo ktoś coś, cokolwiek napisze, chcę wiedzieć. Teraz na prawdę będę się starała i dla tego na razie pisze codziennie.
Do zobaczyska, Mika :*






