czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 2 ''...Dzięki, dzięki, dzięki, to najlepsza rzecz którą dla mnie zrobiłeś...''

Leon 
Nie wierzę! Violetta powróciła do Buenos Aires! Strasznie się cieszę, gdy tylko ją zobaczyłem, pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę, no więc to będzie tak, że ...........................no to już wszystko wiecie ale ciiii!!! Jasne? Nikt więcej o tym nie wie ;) 
Po paru minutach
W parku
-Hej, Leon to jaką masz dla mnie niespodziankę? - spytała się zachwycona Violetta
-Jeszcze ci nie powiem, zawiąż to - powiedziałem, po czym podałem Violetcie bandamkę (nawet nie wiem skąd ją mam, po prostu była sobie gdzieś w szafie) Violetta, wyglądała jakby była zauroczona tą bandamką, strasznie się zdziwiłem, jak można być szczęśliwym z powodu zobaczenia zwyczajnej bandamki? zacząłem się martwić o Violettę i zmieniłem wyraz twarzy
-No co? - spytała Viola (pewnie zauważyła, że na nią dziwnie patrzę ) - nie poznajesz tej bandamki? - spytała się 
-Skąd? Była u mnie w szafie - Violettę, na tą odpowiedz wyraźnie się zasmuciła
-Naprawdę, nie pamiętasz?
-Skąd? - powtórzyłem pytanie
-Przecież zawsze gdy robiłeś mi niespodzianki zakładałeś mi ją na oczy
-A no tak - skumałem
-Ona przypomina mi nasze najwspanialsze dzieciństwo, wszystko jest z nią związane - zachwycała się Violetta
-Violu, ja przepraszam zapomniałem 
-Nie masz za co, przecież to zwyczajna chustka - powiedziała obojętnie (???)
-Nie, to bardzo ważna bandamka - zaśmiałem się myśląc, że gadamy o starym wspomnieniu (szmatce ;)) - dobra może zmieńmy temat - powiedziałem po czym sam zawiązałem jej wreszcie tą bandamkę na oczy, zaprowadziłem ją (sami wiecie gdzie, przecież wam wcześniej mówiłem, nie chcę się powtarzać;)) po czym rozwiązałem jej to ''wspomnienie'' ;)
Violetta
Ku moim oczom ukazał się stary dobry plac zabaw Leonetty (nie pary tylko przyjaciół!!! Nie myślcie sobie!!! nie byliśmy wtedy parą, w tak młodym wieku???) nawet, na ławeczce nadal pisało dziecinnym pismem: ''Plac zabaw, najlepszych przyjaciół na świecie: Leona i Violetty'' Podeszłam do ławeczki, przeczytałam napis, poprawiłam go ostrym kamieniem i rzuciłam się na Leona (który nic nie nie spodziewał)
-Dzięki, dzięki, dzięki, to najlepsza rzecz którą dla mnie zrobiłeś - powiedziałam ze łzami w oczach
-Nie ma za co, przecież nic wielkiego nie zrobiłem
-Oj cicho bądź! - powiedziałam ze śmiechem i mocno się do niego jeszcze raz przytuliłam, po czym Leon jakby nigdy nic obsypał mnie piaskiem z zaskoczenia
-Ej, za co to było? - spytałam 
-Za nic, żebyś sobie przypomniała nasze pierwsze spotkanie - zaśmiał się, no tak! przecież my się tu pierwszy raz spotkaliśmy!!! - przypomniało mi się, Leon kilka lat temu tak na ''powitanie'' ''niechcący'' obsypał mnie piaskiem (właściwie to nie wiem czy było to niechcący czy specjalnie, żeby mnie poznać) Teraz, oddałam Leonowi, dzięki czemu zrobiliśmy ''piaskową bitwę'', tak ja za dawnych czasów, tyle, że ja byłam na niego wtedy zła ;))
-złap mnie jeśli umiesz - powiedziałam kiedy skończyliśmy 
-wiesz ze mną to lepiej się nie ścigaj bo jestem najszybszy, ze szkoły - powiadomił mnie z triumfem 
-ja też jestem najszybsza - zaśmiałam się a jemu zrzedła mina, ale mimo wszystko chciał się dowiedzieć czy nie kłamię. Tak okazało się, że biegamy tak samo szybko i nie było mowy o ściganiu się bo to nie miało trochę sensu - jednak po krótkim ''joggingu'' wróciliśmy na plac zabaw, Leon od razu stanął przed  
zjeżdżalnią, zjechał z niej krzycząc: juuuuppppiiiiiiiiijjjjjaaaaa!!!! (właściwie nie krzyknął a zaryczał na chyba całe miasto, ludzie dziwnie się patrzyli a ja zwijałam się ze śmiechu kiedy zauważyłam minę Leona jak zauważył, że to wszystko nawet nie trwało sekundy
-Jak byłem młodsy to miałem więksą wyobraznie - powiedział dziecinnym głosem
-Do - bra, Le - on prze - stań si - ę wy - głupiać, bo wyg - lądasz jakbyś dop - iero co się urod - ził tyle że ja - ko 16 - chłopak, wszy - scy się na nas pa - trzą a ja nie mogę wyt - rzymać i przez mój śmie - ch już mam czkaw- kę - zaśmiałam się 
-Śmiej, się śmiej ale ty też to zrobisz
-Co??? Że niby ja? 16 - latka, mam wcisnąć się w tą zjeżdżalnie i z niej zjechać??? Nie dzięki! - zaśmiałam się 
-Jak chcesz sobie wszystko przypomnieć to musisz wszystkiego spróbować - zaprotestował
-Ale tego nie muszę - chwila ciszy - właśnie sobie wyobraziłam ten zjazd, może być?
-Dobra, dam ci spokój ale za to zostanę u ciebie na jeszcze jedną noc 
-Niech ci będzie - zaśmiałam się - wreszcie sobie pogadamy o naszym dzieciństwie 
-Tak o tych starych, małych, wspaniałych wspomnieniach - zaśmiał się 
--------------------------
Wiem, zabijecie mnie, nie pisałam dawno, oczekiwaliście za to WIELKIEGO rozdziału a nie tyciego (jak prolog) rozdzialiku, wiem nie potrafię dotrzymywać obietnic, wiem piszę KOSZMARNIE, wiem nie potrafię być jak sławne pisarki, nawet nie dorastam im do pięt i pewnie nigdy w życiu nie dorosnę, ale jest jeden plus: CAŁY ROZDZIAŁ SPECJALNIE DLA WAS TYLKO O LEONETCIE <3333333333333333333
następny rozdział ................. no właśnie nie wiem i pewnie się nie dowiem jak pewnego dnia wstanę i będę miała wenę na te rozdziały to wtedy się dowiem (nie bójcie się to nie będzie aż tak długo ;)) zobaczymy.
Buziaczki, wasza bez talentu ;) Leonetta Verdas Castillo 



2 komentarze: