niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 3 ''...Ciociu!!!...''

Violetta
Po pobycie na palcu zabaw Leon zabrał mnie na lody
-Jakie lubisz? - spytał
-Miętowe - odpowiedziałam 
-Ok, to poproszę lody miętowe i czekoladowe - powiedział do pana który sprzedawał lody 
-Opowiedz mi coś więcej o sobie, chcę wiedzieć jak się zmieniłaś - powiedział odbierając lody i podając mi jednego 
-No więc, na pewno nie lubię się już bawić lalkami  - zaśmiałam się
-Uf, a już się bałem że znowu będę zmuszany do bycia jedną z lalek 
-No wiesz co? Nie jestem takim dzieckiem - zaśmialiśmy się - zbytnio się nie zmieniłam jeśli chodzi o moje zainteresowania, nadal kocham muzykę i taniec 
-A właśnie, zaśpiewasz mi coś? - spytał z miną zbitego pieska 
-Ale tutaj? teraz? 
-A czemu nie? 
-No wiesz, ludzie będą się patrzeć 
-A obchodzi cię to?
-Noo - odparłam bez zastanowienia
-Cała ty - zaśmiał się i w tym momencie zmieniłam zdanie bo nie chcę żeby pomyślał, że nadal jestem taka nieśmiała itd.
-Dobra zaśpiewam ale jak ty ze mną też 
-Ok, to co śpiewamy? - spytał
-A wiesz że akurat mam przy sobie tekst mojej nowej piosenki, jest już całkowicie skończona - oznajmiłam
-To super pokaż - Wyjęłam tekst i pokazałam Leonowi 
-Tylko właśnie nie wiem jaką do tego melodię dać 
-To jest świetne - powiedział 
-Bez przesady - zarumieniłam się a on zaczął pierwszą zwrotkę 
No soy ave para volar,
Y en un cuadro no se pintar
No soy poeta escultor.
Tan solo soy lo que soy.

Las estrellas no se leer,
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy.
I w tym momencie dołączyłam się ja, nasze głosy pięknie ze sobą współgrały
Pero hay cosas que si sé,
Ven aquí y te mostraré.
En tus ojos puedo ver....
Lo puedes lograr, prueba imaginar.

Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee ee
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.

-Napisałam ją przed przyjazdem tutaj, do mojego pięknego Buenos Aires - zachwyciłam się jeszcze raz
-Jest piękna, bardzo mi się podoba - zaśmiał się widząc moją zafascynowaną minę 
-No co? - zaśmiałam się także 
-Nic nic - powiedział nadal śmiejąc się 
-Świetna melodia - powiedziałam żeby zmienić temat
-Ta, wymyślona od razu - zaśmiał się 
-Wracamy już? - spytałam bo zauważyłam, że robi się już ciemno 
-Jasne - odpowiedział, przez resztę drogi rozmawialiśmy o starych czasach itd. nawet nie zauważyliśmy, że staliśmy już pod moim domem 
-Wejdziesz? - spytałam 
-No przecież, nawet u ciebie nocuję - zaśmiał się
-A no tak - przypomniało mi się - tylko spytam mamy 
-Ok - powiedział po czym weszliśmy do mojego domu 
-Hej, wróciłam, może zostać u nas na noc Leon? 
-Jasne - odpowiedziała mama - a teraz mam dla ciebie niespodziankę - powiedziała zafascynowana zwracając się do mnie - tada!!! - powiedziała i nagle z drzwi wyłoniła się 
-
-
-
-
-Ciociu!!! - krzyknęłam gdy zobaczyłam moją ciocię Angeles 
-Hej, Violu - powiedziała i mocno mnie przytuliła - tak dawno cię nie widziałam 
-Dzień dobry - powiedział grzecznie Leon 
-Dzień dobry, a właśnie Violu, słyszałam, że będziesz się uczyła w studio, jak przejdziesz (na pewno przejdziesz) to będę cię uczyła śpiewu - powiedziała uszczęśliwiona - jestem właśnie nauczycielką Leona - uśmiechnęła się 
-To super, będziemy się codziennie widywały, jeśli przejdę - z mojej twarzy nagle znikł uśmiech 
-Na pewno przejdziesz - powiedzieli jednocześnie Angie, Leon i tym razem też moja mama
-Dziękuję wam, ze mnie tak wspieracie, ale to nie możliwe, nie nadaję się do tak wspaniałej  profesjonalnej szkoły
-Nawet tak nie mów - powiedziała moja mama 
-Ale taka prawda 
-To jest nie prawda, dobra skończmy temat, mam jeszcze jedną wiadomość, będę tu u was mieszkała - oznajmiła Angie 
-To świetnie - powiedziałam - dobra idę do siebie bo muszę się rozpakować 
-A wczoraj się nie rozpakowałaś? - zaśmiała się Angie 
-Nie wczoraj byli przyjaciele - powiedziałam po czym miałam już iść na górę ale zauważyłam, że Leon za mną nie idzie 
-Leon, chodź - powiedziałam
-Nie dzięki - odpowiedział obojętnie, chyba nawet nie wiedział co powiedziałam bo zafascynował się czymś w telewizji co oglądały także moja mama i ciocia - cały Leon - zaśmiałam się pod nosem 
-Co mówiłaś? - spytał 
-Nic, nic - zaśmiałam się i poszłam na górę się rozpakować 
--------------------------------------
3 rozdział, tak jak obiecałam, cieszę się, że ktoś czyta te moje wypociny ^-^ i nie wiem jak można to czytać, ale spoko xD, mam nadzieję że spodobał się rozdział, specjalnie dla was dzisiaj, po tej wczorajszej ''kłótni'' jak dla mnie to nie była kłótnia ale nie chcę was zawieść i zasmucić tym, że mam tego 2 bloga i że tego zaniedbuję więc spróbuję pisać częściej jak tylko się da bo was kocham ^-^ (huehue) to chyba tyle 
Buziaczki, Mika ;*

2 komentarze:

  1. Jak możesz mówić że to wypociny !!!!!
    Super piszesz, nie możesz tak mówić !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki <3 Cieszę się, że tak sądzisz <3

    OdpowiedzUsuń